|
Jak podaje agencja Reutera meksykańscy archeolodzy odkryli kamienny labirynt świątyń rozciągający się w łańcuchu podziemnych jaskiń na półwyspie Jukatan. Niektóre z nich są zalane wodą i w niektórych można też znaleźć ludzkie szczątki. Majowie wierzą, że taki właśnie kompleks podziemnych świątyń był portalem, gdzie martwe dusze wchodziły do zaświatów.
Naukowcy w akwalungach ze znanym archeologiem i poszukiwaczem tajemnic Majów Guillermo de Anda na czele, penetrowali wąskie sztolnie i odnaleźli tam kamienne ruiny jedenastu świątyń. Archeolodzy powołują się na znany przekaz Majów, że kompleks zalanych przez wodę jaskiń prowadzących do suchych komór -- w tym także fragment podziemnej drogi o długości ok. 100 m -- to jedno z wejść do podziemnego świata znanego jako Xibalba (w języku indian Quiche: Królestwo Śmierci)
Zagłębiając się w świętą księgę Majów, Popol Vuh, można się dowiedzieć, że wejście do Xibalby jest najeżone przeszkodami, by wymienić kolejne niebezpieczeństwa jak rzeka skorpionów, rzeka krwi, rzeka ludzkiej ropy. Następnie śmiałkowie mają do pokonania szereg korytarzy, które rozgałęziają się w tajemniczych kierunkach, nierzadko prowadząc do różnych miejsc strachu (słowo Xibalba tłumaczone jest jako "Miejsce strachu"). Pokonanie tych skrzyżowań wymaga rozwiązania trudnych zagadek, a i te mogą prowadzić do miejsc udręki i iluzji . Samo miasto Xibalba składa się ponoć z domów i ogrodów. Co najmniej 6 spośród tych domów jest testami dla najbardziej wytrwałych: Dom Ciemności, Dom Zimna, Dom głodnych Jaguarów, Dom wrzeszczących Nietoperzy, Dom latających Brzytew i Dom Żaru. Nazwy mówią same za siebie…
Nie jest więc do końca prawdą, że archeolodzy odkryli prawdziwe wejście do Xibalby. Być może odkryli pierwsze wrota do tej niedostępnej raczej dla żywych krainy.
Temat podziemnych korytarzy, sztolni, komór i świątyń jest lajt motivem poszukiwań w Ameryce Południowej co najmniej od czasów Krzysztofa Kolumba i późniejszych wypraw tzw. konkwistadorów. Wzmianki o sieci korytarzy ciągnących się przez setki kilometrów pod powierzchnią Ameryki Południowej przyciągały uwagę różnej maści bandytów, złodziei, poszukiwaczy, naukowców i ezoteryków. Dość wymienić zbrodniarza Hernán Cortésa, barbarzyńcę Francisco Pizzaro, poszukiwacza pułkownika Percy Fawcetta, ale i Helenę Bławatską czy Erich von Danikena. Istnieją też nie pozbawione rozsądku teorie, które mówią, że owe systemy korytarzy zostały zbudowane w czasach mocno prekolumbijskich i nie opisywanych przez oficjalną historię i że są autorstwa którejś z zaginionych cywilizacji - Atlantydy, lub Lemurii. To co przemawia za tymi teoriami to całkowity brak możliwości technologicznych (aktualne do dzisiaj) na wybudowanie takiego podziemnego kompleksu, którego zaledwie niektóre fragmenty zostały do dzisiaj spenetrowane.
Zgodnie z przekazem Majów różne ich grupy, które zamieszkały południowy Meksyk, północną Gwatemalę i Belize miały swoje własne wejścia do antypodów. Archeolodzy twierdzą, że niektóre, podobne do opisywanego, znaleziska odkryte w Gwatemali i rejonie Belize, są właśnie tymi innymi wejściami do Xibalby. W każdym przypadku były to podziemne systemy jaskiń pochowane głęboko w dżungli. Kolegom naukowcom pozostaje uprzejmie przypomnieć, że Xibalba jest miejscem dla dusz osób zmarłych, a nie koniecznie miejscem naukowych wykopalisk... Ale, jak wynika z księgi Popol Vuh, budowniczowie wejść do niej przewidywali próby dotarcia tam żywego człowieka. Rzeki skorpionów, Domy Ciemności, Jaguarów i Brzytew są niewątpliwie dla nich zachętą...
zdjęcie/photo credit: flickr / Kyle Simourd - used courtesy of a Creative Commons license
|